Nowości

szczecin nieruchomości |Smycze |Sok Noni

Dnia następnego wyruszyliśmy


„Dnia następnego wyruszyliśmy przed szóstą rano wygodną, dobrze utrzymaną ścieżką. Niebawem weszliśmy ponownie na mapę. Spotkanie z patrolem nie było bynajmniej wykluczone, szliśmy przeto ostrożnie, wysuwając naprzód tak zwanego szperacza. W kierunku naszego marszu ciągle słychać było strzały karabinowe, z każdą chwilą coraz to bliższe. Obecnie cała sztuka polegała na tym, aby w odpowiednim momencie, na dwa kilometry przed schroniskiem, skręcić w lewo, zejść do potoku bez nazwy, przekroczyć w poprzek grzbiet górski Czornego Gorbu i przedostać się nad Swicę w jej górnym biegu, niedaleko źródeł. Niestety, na skutek powracającej fali mgieł i deszczu wybraliśmy niewłaściwą fałdę terenową i wbrew odosobnionej opinii inżyniera S. zaczęliśmy zejście za wcześnie. Pomyłka ta kosztowała nas sporo dodatkowych trudów, aż wreszcie, przebywszy parę grzbietów i potoków, znaleźliśmy się na płaju biegnącym granią Czornego Gorbu.
Dobra orientacja wykazana niedawno przez inżyniera S. została pokwitowana przez powierzenie mu odpowiedzialnego rekonesansu, mającego na celu wyjaśnienie, dokąd prowadzi płaj. Inżynier powrócił z rozpoznania po upływie pół godziny i zameldował, że idąc płajem trafił na otwartą porębę, skąd mógł dostrzec niedalekie schronisko i dymy sowieckiego obozowiska. Skręciliśmy przeto pod kątem prostym w lewo i na przełaj przez las, zachodnim zboczem Czornego Gorbu, zeszliśmy do potoku, w którym bez trudu rozpoznaliśmy górny bieg Swicy. Od strony schroniska krył nas zakręt doliny, zamkniętej kopulastym, zalesionym szczytem Małej Megły.“(1)

| Zasady udzielania pierwszej >>>>

Odzież |audiobook |Vision